wtorek, 25 kwietnia 2017

Refleksyjnie i "psio"

Wczoraj wieczorem chłopaki pojechali na basen, a ja usiadłam z kubkiem herbaty w ręce i laptopem na kolanach i zaczęłam czytać stare notki. Wróciłam szczególnie do tych notek, które pisałam mniej więcej o tej porze roku w poszczególnych latach. O wielu rzeczach pamiętałam, wiele musiałam odkurzyć gdzieś w zakamarkach pamięci na zasadzie "a faktycznie, przecież tak było!". Fajnie było tak cofnąć się w czasie, ale co najbardziej mnie zaskoczyło to to, jak bardzo się zmieniłam przez tych kilka lat mojego pisania bloga. Przeszłam tyle różnych etapów, Byłam tyloma różnymi osobami w jednej, że aż sama jestem w szoku. Jednak to jest prawda, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tym, co kiedyś wydawało mi się dużym problemem, teraz nie ma sensu w ogóle zawracać sobie głowy, a to na co nie zwracałam uwagi kiedyś, teraz potrafi spędzać mi sen z powiek. I to wszystko w ciągu zaledwie 8 lat. Ciekawe na jakim etapie życia będę za kolejnych 8 lat.

Ach, refleksyjnie się zrobiło. Tymczasem przed nami długi weekend. Nie wiem jak wy, ale my póki co nie mamy żadnych planów. Patrząc na pogodę za oknem ciężko jest zaplanować cokolwiek na kilka godzin do przodu, a co dopiero na kilka dni :-/ Dlatego podejrzewam, że będzie spontanicznie.

W mojej "powrotowej" notce zapomniałam wspomnieć o jeszcze jednym ważnym wydarzeniu w naszym życiu. Wspominałam wam kiedyś o Pokerze, naszym cudownym, kochanym i bardzo mądrym owczarku niemieckim. No więc Pokera już nie mamy :(
W październiku 2015 roku poszliśmy z nim na spacer. Biegał sobie jak zawsze radośnie po okolicznych polach. To był taki pies, który ZAWSZE, ale to zawsze wracał kiedy się go zawołało. Wystarczyło gwizdnąć albo zawołać "Poker, chodź" i zatrzymać się w miejscu pokazując mu smycz w ręce. Wtedy ruszał do nas na pełnej prędkości, tak że czasami miałam obawy czy nas nie zmiecie jak rozpędzona kula armatnia. Był bardzo posłuszny i nigdy nie zdarzyło mu się nie przybiec na komendę. Tym razem jednak widocznie miało być inaczej. Szliśmy sobie spokojnie naszą zwykłą trasą spacerową, wokół popołudniowa pustka, aż nagle Poker zobaczył zająca. Widocznie instynkt wziął górę, bo wystrzelił za nim jak z procy. Mogliśmy sobie gwizdać, wołać, ale Poker pierwszy raz w życiu nie reagował na nic. Biegł za tym zającem wzdłuż polnej drogi, więc stwierdziliśmy, że ok, zmęczy się i wróci. Wtedy nagle z pola wyjechał potężny traktor, zając się przestraszył i przeciął drogę w poprzek, a Poker za nim. Zając zdążył czmychnąć, a Poker wpakował się prościutko pod koła. Kierowca nawet nie miał szans go zauważyć, a co dopiero zahamować. Niestety nie było już co zbierać i Poker leży sobie teraz pod drzewem w naszym ogrodzie. Na szczęście Junior był wtedy u dziadków więc tego nie widział, ale tak dla Niego, jak i dla nas to było ciężkie przeżycie. Najtrudniej było wytłumaczyć dwulatkowi, że pieska już nie ma. Biedny chodził po całym domu, szukał go i pytał kiedy piesek się obudzi. Naprawdę ciężko było na to patrzeć, dlatego w lutym 2016 podjęliśmy decyzję, że Junior naprawdę potrzebuje czworonożnego kumpla. Ciężko było ponownie zdecydować się na ten krok, ale w końcu stwierdziliśmy, że co nam szkodzi. I tym sposobem w naszym domu pojawiła się Luna - mała labradorka o KOMPLETNIE odmiennym charakterze niż Poker, która wystawiła naszą cierpliwość na niesamowitą próbę :) Ale o tym następnym razem, trzeba przecież budować napięcie ;)
Miłego dnia i jakby coś - miłego długiego weekendu ;)

12 komentarzy:

  1. O jak fajnie że wróciłaś :) zastanawiałam się nie raz co u Ciebie :) nie znikaj już :)

    Super, że ułożyło Ci się z pracą, nie ma nic gorszego, niż nerwy i zupełny brak chęci wstawania rano przez pracę, przeszłam przez to i nigdy więcej...

    Ja nawet nie muszę notek przeglądać, bo w ciągu ostatniego roku zmieniłam się o 180 stopni i to widać :D ale takie chyba są uroki "dojrzewania", że człowiek sobie co jakiś czas wszystko musi przewartościować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę, choć nie jest łatwo wrócić na dawne tory. Towarzystwo też się mocno wykruszyło, więc i odbiorców notek jest zdecydowanie mniej niż kiedyś, ale to nic. Mam zamiar pisać mimo to, choćby dla kilku osób ;)
      No cieszę się, że ta praca jest inna niż poprzednie i taka, jaką chciałam znaleźć. Oby tak już zostało na długi czas :)

      Usuń
  2. Labradory ponoć tak mają, że ćwiczą cierpliwość właścicieli dopóki się ich nie "ułoży" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna od początku cierpiała na ADHD :) Ale już na szczęscie zaczyna się uspokajać. Opiszę to w następnej notce :) bywało i smieszno, i straszno :P

      Usuń
  3. Bardzo mi przykro z powodu Pokera :( Trzymam kciuki za przyjaźń Juniora z Luną!

    My nie przejmujemy się pogodą i jedziemy w góry jak co roku ;) Najwyżej cały weekend będziemy palić w piecu i pić grzańca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No we dwoje to tak, nawet fajnie i romantycznie tak spędzić czas sam na sam, ale przy małym dziecku to można swira w domu dostać, bo ileż można siedzieć w czterech scianach...

      Usuń
  4. No cześć Słoneczko 😀 hurtem przebiegłam ostatnie posty i stwierdzam, że piszesz troche "za mnie" -bo i do bloga chęci są, i tematy póki nie usiądę do pisania :-) i ja wczoraj przeglądałam swoje stare notki i myślałam jaka byłam... i jak dobrze że pisałam bo tak fajnie do tego wrócić 😀 dobrze że wróciłaś będziemy się mobilizować nawzajem. Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wzajemna mobilizacja jest jak najbardziej wskazana :)
      Fajnie wrócić tak do starych notek, bo przecież pamięć nie jest z gumy i o wielu rzeczach po prostu się nie pamięta :)
      Ja wczoraj co chwilę wpadałam na pomysły na nowe notki, ciekawe tylko jak będzie z realizacją - pewnie totalna pustka w głowie :P

      Usuń
  5. Ja tez lubie wracac do starych notek i czesto tez wlasnie czytam sobie np. o maju 2016, 2015, 2014... ;) Najbardziej szokuje mnie oczywiscie, jak zmienily sie dzieciaki, ale I nasze zycie, ogolnie.

    Przykro mi z powodu Waszego pieska. My, po uspieniu naszej Beluchy, dosc szybko postaralismy sie o szczeniaka. Musielismy jakos zapelnic ta pustke...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jest tak się cofnąć w czasie, zwłaszcza, że o wielu rzeczach człowiek po prostu nie pamięta.
      My kupilismy drugiego psa głównie ze względu na Juniora, bo widzielismy jak brakowało mu Pokera.

      Usuń
  6. Też lubię przeglądać stare notki i przypominać sobie o wielu rzeczach :)
    Szkoda pieska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no szkoda, ale co zrobic...

      Usuń