piątek, 23 listopada 2012

Kwestia zaufania

Ależ ten czas pędzi. Dopiero był jeden piątek, a już mamy kolejny. Dopiero zaczynała się jesień, a już za parę dni będzie grudzień. Naprawdę nie nadążam. A tak a propos jesieni, to w tym roku wyjątkowo nie działa na mnie depresyjnie. Może to zasługa tego, że prawie w ogóle nie pada u nas deszcz. Co najwyżej jest pochmurno lub mgliście, choć i tak zdecydowanie przeważają słoneczne dni. Taką jesień to ja mogę mieć :) W pracy mamy jeden wielki przedświąteczny młyn. Wszyscy chcą wszystko na już, pojawiają się pierwsze problemy z dostawami, dodatkowo trzeba przygotowywać dane do budżetu na 2013 rok, jeden wielki chaos. Ale byle do świąt - a wtedy caluśkie 11 dni wolnego i jeśli tylko pogoda i śnieg dopisze, dni między świętami i sylwestrem poświęcimy na szusowanie na nartach w naszej najbliższej okolicy :) A później już coraz bliżej do wiosny :)

Napiszę co jeszcze nawiązując do poprzedniej notki. Wczoraj jechałam sobie samochodem i w pewnym momencie w usłyszałam dobrze znaną mi piosenkę, która ZAWSZE kojarzy mi się z moją obroną pracy mgr sprzed 3,5 roku :) Ach... mimo wielkiego stresu, jaki wtedy odczuwałam, naprawdę fajnie było. Pamiętam, że moja mama uparła się, że jedzie na obronę ze mną, żeby dotrzymać mi towarzystwa i koniec kropka. W sumie to nawet mnie to ucieszyło, bo zawsze to człowiekowi raźniej :) Czekała na mnie dzielnie na korytarzu, a po ogłoszeniu wyników poszłyśmy świętować do kawiarni i za zakupy w nagrodę :) Gdy wyjeżdżałyśmy już z parkingu pobliskiej galerii, mama zaczęła coś ustawiać w radiu i z głośnością na maxa włączyła mi piosenkę Elektrycznych Gitar "To już jest koniec" :) Słychać nas było chyba na całą okolicę, a my przez całą drogę do domu w kółko puszczałyśmy tą piosenkę i śpiewałyśmy na całe gardło :) Fajnie było :) I ta piosenka zawsze mi się z tym dniem kojarzy :)

Ostatnio zdziwiła mnie pewna sytuacja. A może nawet nie tyle sytuacja, co układ panujący w związku pewnych naszych znajomych. Poznali się przed naszym weselem - mężowy kolega i moja koleżanka. Jako, że oboje byli bez pary, na nasze wesele przyszli razem i od tamtej pory są parą. Fajnie :) Ale... no właśnie ostatnio pojawiło się pewne "ale", którego nie potrafię zrozumieć. Mój B. także. Odwiedzili nas jakiś czas temu i w pewnym momencie On zapytał mnie dlaczego nie odpisałam na Jej ostatniego smsa. Niby normalne pytanie, odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie miałam czasu odpisać od razu, a później najzwyczajniej w świecie o tym zapomniałam. Cóż, zdarza się. Kilka dni temu spotkałam Ją na zakupach, zamieniłyśmy kilka słów i tym razem Ona zaczęła temat smsów - dlaczego mój mąż tak długo nie odpisywał Jemu na smsa... Tym razem to pytanie zdziwiło mnie trochę bardziej i postanowiłam podrążyć temat - wyszło na to, że Oni regularnie sprawdzają swoje smsy i wygląda to tak, jakby prowadzili rejestr kto komu po jakim czasie odpisuje i co odpowiada... A jak ktoś nie odpisuje zbyt długo Jej lub Jemu, to ta druga strona od razu interweniuje, no bo jak to?.... Hmm... prawdę mówiąc nie potrafię tego pojąć... i mój B. tak samo. W ogóle tego typu zachowanie jest dla mnie takie trochę naruszające prywatność. U nas jest taka zasada, że szanujemy swoją prywatność i nie czytamy nawzajem swoich smsów, chyba, że B. mi coś pokaże albo ja jemu. Ale żeby tak sami z siebie nigdy, dla nas to kwestia zaufania do drugiej osoby. Tamtym znajomym najwyżej coś takiego odpowiada, ale jakoś to do mnie nie przemawia i skoro już na początku związku tak jest, to ciekawa jestem jak to będzie wyglądać za jakiś czas.

31 komentarzy:

  1. a u Nas jest tak, że nie chowamy przed sobą telefonów. Czasem On weźmie mój i poszpera sobie w Nim, w tym przeglądając wiadomości, a czasem ja Jego. Z tym, że jest u nas zasada zaufania. Nie robimy tego codziennie, a od wielkiego święta.

    Wasi znajomi możliwe, że czytają sobie wzajemnie wiadomości, bynajmniej ja nie uważam to za nic złego. Każdy ma prawo robić w swoim związku to co mu się podoba. Was może to razić, ale przecież czy robią coś złego? To ich sprawa czy czytają swoje wiadomości nawzajem czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie mowie, ze to cos zlego, napisalam, ze najwyrazniej im to odpowiada, a skoro tak, to ok, po prostu mam inny poglad na ten temat :)

      Usuń
  2. Uśmiałam się :D Dorośli ludzie, a mają takie pomysły... Nie rozumiem na czym oni chcą budować swój związek, przecież zaufanie to podstawa. Jaki w ogóle sens ma szperanie w swoich telefonach, nie rozumiem.
    No okej, czytanie swoich wiadomości się zdarza, wiem że niektórzy tak robią, ale zaczepianie osób, które naszej drugiej połówce nie odpisały... no heloł... w głowie mi się to nie mieści!!!!!

    Jak ja lubię te wszystkie anonimowe komentarze :) Blog to własność prywatna, można pisać co na się podoba, co nas porusza, jak komuś to nie odpowiada, niech nie zagląda. Prosta sprawa.

    Pozdrawiam Cię 70letnia staruszko :)

    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie tez tak mysle :)
      A co do anonimowych komentarzy - od teraz komentarze beda moderowane, a anonimowe komentarze beda traktowane jako spam :)

      Usuń
  3. ta piosenka to wspomnienie z rozdania świadectw w LO, końca studniówki, paru imprez do rana... a z zaufaniem masz rację - bez niego trudno jest być ze sobą i jeśli od początku taki jest układ... a poza tym nie wyobrażam sobie takich "interwencji" u znajomych męża. masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo tak, ta piosenka potrafi przywolac rozne wspomnienia :)
      No wlasnie mnie najbardziej zdziwily wlasnie te "interwencje", bo o czytaniu smsow wiele slyszalam, choc my tego nie robimy. Tak jak w tytule - dla mnie to kwestia zaufania do drugiej osoby, a jesli go nie ma, to bardzo niedobrze

      Usuń
  4. Zgadzam się, że to kwestia zaufania. Nie rozumiem takiego czytania smsów swojej połówki, bo to ewidentnie świadczy o BRAKU zaufania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez tak uwazam - jak dla mnie przeczytac smsa mozna, owszem, ale pod warunkiem, ze ta druga osoba nam go pokaze

      Usuń
  5. A dla mnie takie czytanie smsów nie jest normalne, a co najwyżej dziwne. Zero prywtanosci, za którą się w końcu zatęskni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda. Mnie w sumie najbardziej zaskoczylo nie samo czytanie smsow, ale takie dziwne rozliczanie znajomych z tego kto odpisal, a kto nie

      Usuń
  6. My nie sprawdzamy sobie telefonów, bo to jest bezsensu - gdzie to zaufanie? No właśnie.
    Dla mnie też to jest jakoś nie zrozumiałe,bo uważam,że jeżeli ta druga osoba będzie maiła chęć,żeby powiedzieć co i jak, to przyjdzie sama i albo pokaże tego sms'a albo powie co i jak.

    http://sarenkowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziwne jest szczególnie to, że tak się dopytują znajomych dlaczego nie odpisali, albo dlaczego tak późno odpisali na wiadomość ich partnera/partnerki. Mega dziwne :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnei to mnie zdziwilo najbardziej :)

      Usuń
  8. A ja wezmę temat od innej strony. Dla mnie właśnie bardziej dziwne jest to jak najbliższe sobie osoby tak oburzają się na to, że któraś z nich przeczyta wiadomość w ich telefonie. Ja nie mam nic przeciwko kiedy mój M przeczyta w moim telefonie smsa i na odwrót. Nie wiem co jest w tym takiego strasznego. Nie mamy przed sobą nic do ukrycia, a telefonu nie uważam jako źródło informacji bardzo intymnych, do których M nie może mieć absolutnie dostępu. Nie wiem też o czym M tak naprawdę nie mógłby czytać, co naruszałoby bardzo moją prywatność. Plotki z koleżanką? Wiadomości wymienianie z moją mamą i siostrą? Hmm, nie mam w telefonie takich rzeczy. W sumie w ogóle ich nie mam, tak więc nie rozumiem takiego oburzania się na przeczytanie smsów tej drugiej osoby. Powiem nawet tak - mocniej obruszyłabym się gdyby mój M stanowczo zakazałby mi zbliżać się do swojego telefonu. Tak samo pewnie i jego by to zdziwiło gdybym nie pozwoliła mu dotykać swojego. Dałoby to nam pewnie do myślenia dlaczego tak się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chodzi o zakazywanie i oburzanie sie - u nas nikt tego nie robi i jakos samo tak wyszlo, ze swoich smsow nie czytamy, choc zadne z nas nie ma niczego do ukrycia. Dla nas to po prostu kwestia odrobiny prywatnosci w zwiazku, do ktorej kazdy ma przeciez prawo.

      Usuń
    2. Oczywiście, każdy ma takie prawo. My po prostu tej prywatności nie widzimy w telefonach;)

      Usuń
    3. telefon to akurat niewielki przyklad :)

      Usuń
  9. Moja teściowa ostatnio dziwiła się dlaczego nie odbieram Tomka telefonu. Odpowiedź jest prosta- bo to Jego OSOBISTY telefon, tak samo jak poczta czy smsy. Nie potrafiła zrozumieć, że jak to tak. Pewnie mamy coś do ukrycia.
    Całe szczęście, że z Tomkiem zgadzamy się w tej kwestii i oboje szanujemy swoją prywatność.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam podobne zdanie jak Al... My też nie odbieramy nie swojego telefonu. Tak jest i tyle. Nie ustalalismy tego sztucznie, że nie wolno. Jakby naturalnie to wychodzi. Mamy do siebie zaufanie. Ja jakoś nie potrzebuję wiedzieć co komu pisze, jak chce to i tak powie albo pokaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie, ja wlasnie uwazam tak samo, dlatego nie do konca rozumiem opisane zachowanie, ale widac tak tez mozna. Pytanie tylko jak dlugo tak bedzie i jak daleko mozna sie posunac

      Usuń
    2. uwierz daleko sie można posunąć... znałam "przyjaciółki" które się tak nakręcały na smsy i maile, "musiały" wszystko wiedzieć, że to było chore dla mnie wręcz do manipulacji prowadziło... wiadomo - inaczej jest w związku

      Usuń
    3. ja tez znam takie przypadki, mam nadzieje, ze akurat tutaj nie rozwinie sie to w takim kierunku

      Usuń
  11. Dziwna sytuacja ze znajomymi... Może to pójść u nich w chorą sytuację... My z W. mamy swoje telefony i tajemnic przed sobą nie mamy, ale żadne z Nas nie sprawdza telefonów i nie kontroluje, co kto i do kogo... :) Są granice prywatności, nawet w związku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja uwazam tak samo, jak Ty. Kazdemu nalezy sie prywatnosc

      Usuń
  12. Osobiście uważam, że nawet w związku ludzie powinni mieć swoją przestrzeń, taki kącik prywatności:)

    Zacznie się na czytaniu esemesów a skończy na kontrolowaniu każdego kroku tej drugiej osoby...

    OdpowiedzUsuń
  13. My z M jak już chwytamy za telefony to z jajem i żartami, co by się troszkę pozytywnie podroczyć, ale takie sprawdzanie jak opisałam to dla mnie kwestia nie do przyjęcia, z mojej strony że ktoś grzebie mi w telefonie i ze strony partnera, że nie potrafię uszanować jego prywatności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * jak opisałaś (mała poprawka)

      Usuń
    2. pewnie, pozartowac zawsze mozna, ale taka kontrola tez mi sie nie podoba

      Usuń