środa, 9 maja 2012

Po długiej majówce

Wypadałoby się zameldować po weekendowej przerwie :) No więc jesteśmy i mamy się dobrze. Nawet bardzo dobrze rzekłabym. W ubiegłym tygodniu należeliśmy to tej szczęśliwej grupy społeczeństwa, która cieszyła się 9-dniowym "weekendem". Mieliśmy jeszcze kilka dni zaległego urlopu, poza tym Firma wspaniałomyślnie zrobiła wolne wszystkim pracownikom i mogliśmy się cieszyć odpoczynkiem. I wydaje mi się, że wykorzystaliśmy ten czas bardzo dobrze. Przede wszystkim odpoczywaliśmy po maratonie z zaproszeniami. W końcu mogliśmy spokojnie usiąść bez presji, że zaraz znów musimy do kogoś iść. Poczytaliśmy książki, obejrzeliśmy kilka filmów, zrobiliśmy grilla w ogrodzie u rodziców, dwa razy byliśmy w okolicznych górach, mój Narzeczony zabrał mnie też do kina i na pyszną kolację do restauracji, odwiedzili nas dawno nie widziani znajomi. No i cieszyliśmy się słodkim nic-nie-robieniem :) Ach... fajnie było :)

Przy okazji chciałabym ogłosić wszem i wobec, że swoją dietę uważam za zakończoną. Sukcesem oczywiście :) W ciągu 3 miesięcy dzięki zmianie sposobu i częstotliwości odżywiania (broń Boże nie głodziłam się, czasami wręcz przeciwnie :P) i ćwiczeniom zgubiłam calutkie 9kg i osiągnęłam zamierzony cel, a nawet troszkę go przekroczyłam w dół :) Jestem z siebie mega dumna, B. również, a znajomi są pod wrażeniem tego jak teraz wyglądam. Zresztą sama z przyjemnością patrzę w lustro i mam niesamowitą radochę z tego, że bez najmniejszego problemu mieszczę się w ubrania w rozmiarze 36 :)))))))))) Ekstra :) Jednak wystarczy trochę samozaparcia i dobra motywacja. Można? Można :) A co! A teraz mam zamiar pilnować się i utrzymać tą wagę. Mogę jeść w zasadzie wszystko, tyle, że w rozsądnych ilościach i z rozsądną częstotliwością. Wystarczy po prostu się pilnować, co nie znaczy, że od czasu do czasu nie można pozwolić sobie na drobne przyjemności. Co to to nie... beż tego przecież życie straciłoby cały smak :)

Poza tym niewiele się u nas zmieniło. Niektórzy goście zaczynają oddzwaniać w sprawie potwierdzeń zaproszeń które dostali (jeśli nie odpowiedzieli od razu, a także Ci, którzy dostali je pocztą), tak więc lista gości, którzy będą z nami zaczyna się powoli klarować. Póki co odpadły nam tylko 4 osoby, myślę, że odpadnie jeszcze kilka. W sumie może zabraknąć jakichś 10-12 osób, tak mi się przynajmniej wydaje. A jutro mamy Studniówkę :) hihihi... Tak tak, Studniówkę, to nic, że w połowie maja :P Bo właśnie od jutra do godziny ZERO zostanie tylko 100 dni i powoli zacznie się odliczanie i dopinanie szczegółów :) Can't wait...! :)

32 komentarze:

  1. Trzymam kciuki, żeby wagę udało się utrzymać :)

    A jeszcze niedawno tyle czasu i tyle do zrobienia mieliście ;) Te 100 dni minie błyskawicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda. Rok temu ten dzien wydawal sie strasznie odlegly, ale nasza fotografka powiedziala nam wtedy, ze to TYLKO rok i miala racje.

      Usuń
  2. No to gratuluję osiągniętej wagi :)) Jak się chce to wszystko można :))

    No to teraz już poleci ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje dziekuje :)
      Jak widac chciec to moc, wystarczy odrobina samozaparcia :)

      Usuń
  3. o rany 100 dni :) fajnie!! i gratuluję samozaparcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę silnej woli, samozaparcia. Naprawdę:) I gratuluję.
    Cieszę się, że ten dłuuuuugi weekend był spokojny, ale pełen szczęścia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje :) ja tez sie ciesze :)

      Usuń
  5. Kurczę, załamuję się jak czytam jak dobrze Ci poszło z tą dietą :) Oczywiście cieszę się Twoim sukcesem, ale nie lubię siebie, że nie mam siły osiągnąć podobnego efektu .. ;)
    100 dni... Zleci raz dwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystarczy troche samozaparcia i dobra motywacja i jakos idzie. No i oczywiscie dobrze dobrana dieta i cwiczenia, bo bez tego ani rusz. Zadne glodowki nie wchodza w gre. Moze wybierz sie do dietetyka, ktory pomoze Ci zrzucic tyle ile chcesz? Moim zdaniem to dziala, sama jestem tego przykladem :)
      Oj zleci... coraz bardziej dociera do mnie, ze to prawie JUZ... :)

      Usuń
  6. Kochana, wielkie gratulacje z powodu osiągnięcia wymarzonej wagi!!! :) To cudownie usłyszeć, że dobra motywacja i trochę wysiłku ze swojej strony daje takie efekty:) Mówisz, że dietetyk to dobry pomysł? Chyba dzisiaj w tych sprawach niewiele ludzi chodzi na tego typu wizyty. Ale skoro wato...;)

    Nooo, 100 dni :) Super:) Ja zbliżam się do równego roku ;) I powiem Ci, że jednak też szybko mija ;)Wszystkiego dobrego na tą studniówkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. no i to jest wlasnie ten blad, ze ludzie probuja na wlasna reke i albo im sie nie udaje, albo maja pozniej problem z efektem jojo. Wiec z mojego punktu widzenia dietetyk i odpowiednio dobrana dieta to dobre rozwiazanie

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana gratuluje tych kilogramow, a raczej ich utraty:)) milej studniówki:)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje, ja tez jestem zadowolona z tego, ze udalo mi sie ich pozbyc. A jeszcze bardziej cieszy mnie wizualny efekt koncowy ;)

      Usuń
  9. Ale to szybko zleciało! Cholipa! :)) Gratuluję tego samozaparcia i sukcesu! Buziaki! :* :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no zlecialo, zlecialo. A co dopiero u Was...? Przeciez to juz tylko miesiac :)))

      Usuń
  10. Brawo !!! Tylko przystopuj z tą dietą, bo do ślubu zupełnie znikniesz :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, z dieta koniec. Teraz waze tyle ile chce i nie mam zamiaru dluzej sie odchudzac. Po prostu bede sie pilnowac, zeby nie wrocic do poprzedniej wagi, ale zostac przy tej obecnej :)

      Usuń
  11. Gratuluję zrzucenia kilogramów i życzę, żeby nie wróciły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje, bede sie pilnowac :)

      Usuń
  12. Czas zapiernicza... U nas już zostało półtora miesiąca :) Szok, szok :) Do nas też powoli oddzwaniają... Ale u nas coś czuję ze strony Potwora sporo odpadnie :( I bardzo mi przykro z tego powodu ....
    No cóż... A możesz mi na maila napisać co to za dieta i jakie ćwiczenia... glisiczka@op.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest dieta ulozona specjalnie pode mnie przez dietetyczke. A cwiczenia standardowe, jak to na aerobiku - brzuszki i inne cuda :)

      Usuń
  13. Gratuluje kochana wyniku dietu !! :))) Super sprawa. Ja niestety leniwa jestem strasznie i ćwiczyć mi się nie chce. Ciesze się , że miło spędziliście majówke :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje :) Z tego co czytalam, planowalas Dukana - bron Cie Panie Boze przed ta dieta... Zreszta Tobie dieta niepotrzebna, bo bardzo dobrze wygladasz

      Usuń
  14. Przed ślubem też się mieściłam w 36, a teraz szkoda gadać. :P
    A tak na serio to i ja gratuluję :) mi jeszcze wciąż samozaparcia brak i wystarcza póki co myśl, żeby tylko nie było gorzej...

    Do ślubu trzy miesiące? No to teraz naprawdę poleci! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ciekawe jak to bedzie ze mna za jakis czas, ale rekami i nogami bede sie trzymac takiej wagi jak mam teraz.
      O tak... 3 miesiace przy takim nawale spraw jakie mamy teraz na glowie (nie tylko slubnych) to naprawde praktycznie nic.

      Usuń
  15. Nie ma jak długi weekend we dwoje :))))) Gratuluję powrotu do wymarzonego rozmiaru. Sama przekonałam się, że jak się bardzo chce, wszystko jest możliwe. Potrzeba tylko siły i determinacji. Tylko zastanawiam się, czy miałaś z czego odchudzać się, bo musisz być strasznie drobniutka w tym rozmiarze :)))) Życzę przyjemnego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety mialam z czego sie odchudzac, bo uzbieralo mi sie troche za duzo cialka tu i owdzie :) wczesniej mialam rozmiar 38/40, nawet ze sklonnoscia ku tej 40

      Usuń
  16. Zazdroszczę samozaparcia i zgubienia aż tylu kilogramów!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra motywacja to polowa sukcesu :)

      Usuń
  17. Gratulacje z powodu utraty wagi;))) Wystarczy tylko zmienić nawyki żywieniowe na zdrowe i można;)))
    Zbieram sie do posta, ale jakoś a to czasu,a to siły, a to chęci brak;)
    ozdr i wsyztskiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje. Jest dokladnie tak jak piszesz :)
      No ja czekam na posta u Ciebie, wybitnie przedslubnego, bo to przeciez prawie juz :))) Ciekawa jestem jak tam Twoj nastroj, stres itp :)

      Usuń