piątek, 13 czerwca 2014

Gdzie byłam, kiedy mnie nie było?

A więc było tak... kiedy w styczniu pisałam ostatniego posta przed, jak się okazało, długą przerwą byliśmy w trakcie wykańczania naszego gniazdka. Przed nami był etap estetyczny, czyli malowanie, płytkowanie, podłogowanie, zakup mebli itd., a to oznaczało mnóstwo poszukiwań oraz jeżdżenia po sklepach, szukania inspiracji itp. Junior też robił się coraż większy i potrzebował coraz więcej uwagi (zresztą to tendencja rosnąca :P). W najmniej odpowiednim momencie padł nam laptop, a ponieważ wydatków mieliśmy wtedy co nie miara (jeden ważniejszy od drugiego), odpuściliśmy kupno nowego laptopa na kiedyś tam. U mnie w Firmie trwala akcja wymiany komputerów, a ponieważ jestem na urlopie macierzyńskim, po oddaniu starego komputera byłam na końcu kolejki po nowy. Dostałam go dopiero 2 tygodnie temu. Tak więc mieliśmy do dyspozycji tylko mężowy laptop i to też tylko wieczorami, kiedy wracał z pracy. Mężu wieczory spędzał w gniazdku, żeby podopieszczać szczegóły i żebyśmy mogli jak najszybciej się przenieść. W natłoku zajęć jakoś na pisanie bloga już nie starczyło czasu. Tydzień przed świętami wielkanocnymi przeprowadziliśmy się do Gniazdka i w końcu jesteśmy u siebie. Sporo czasu zajęło nam zadomowienie się, musieliśmy zorganizować sobie neta (i poczekać na koniec umowy mężowej komórki, żeby wziąc go na korzystniejszych warunkach) więc przez pewien czas byliśmy odcięci od neta w ogóle :) Teraz jak już jest ciepło Juniora i mnie w ciągu dnia więcej nie ma niż jesteśmy, bo spacerujemy i łykamy świeże powietrze ile się da :)
No ale w końcu wszystko wróciło do normalności, koniec urządzania się, koniec jeżdżenia po sklepach, mam swój służbowy komputer, mamy internet, więc teraz i czas na pisanie się znajdzie :) No... to tak w skrócie :)
A co u nas? Fajnie :) W końcu jesteśmy u siebie, wcześniej niby też byliśmy, ale mieszkaliśmy w mieszkaniu rodziców, niby sami, ale ciągle nie u siebie. Teraz to już zupełnie inna bajka :) Fajnie jest rano zjeść śniadanie na tarasie i w ogóle to całkiem coś innego niż blok. No i Junior jest zachwycony, głównie schodami, na których mógłby siedzieć pół dnia, na razie u nas na rękach, ale jednak :)
No właśnie... Junior :) Przez ten czas zmienił się BARDZO. Przede wszystkim nie jest już takim maleństwem, tylko małym chłopczykiem. Jutro kończy 8 miesięcy! Kiedy to zleciało? Nie mam pojęcia. Jest coraz bardziej samodzielny, od ponad 2 miesięcy sam siedzi, wcina obiadki (jest koneserem ziemniaków :) gdyby mogł, jadłby je codziennie :P) jest strasznie wesoły, grzeczny i baaardzo przystojny ;) Ma na razie 2 ząbki i wygląda jak słodki króliczek :) do tego jasno brązowe włoski i niebieskie oczka :) Waży 9 kg i ma 76cm wzrostu. Kawał chłopa :) no i kilka dni temu odkrył, że nóżki służą nie tylko do kopania i wierzgania, ale przy odrobinie wysiłku można na nich stanąć. Potrafi już chwile ustać sam (!) trzymając się np. oparcia kanapy. Mój mały duży chłopczyk :)
No i tak to u nas jest  ;) sporo jeszcze zostało do opisania, ale wszystko po kolei :)

Także moi drodzy, jeszcze raz BARDZO BARDZO BARDZO przepraszam na tak długie milczenie, ale po części to nie było zależne ode mnie (choć w dużej mierze na pewno tak). Zaglądajcie do mnie mimo wszystko :) No i jeszcze prośba - jeśli w międzyczasie ktoś zablokował bloga (a na kilka blogach to zauważyłam), będę bardzo wdzięczna za zaproszenie :) I postaram się pisać już na bieżąco :)

p.s. Jak mi tego brakowało... :))))

31 komentarzy:

  1. Świetnie, że się Wam układa i że już mieszkacie u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudownie że wróciłaś...pisz co u ciebie nowego bo w tym poście to zmieściłąś "prawie wszystko"
    buziaki
    http://leptir-visanna6.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez sie ciesze, bo bardzo brakowalo mi pisania

      Usuń
  3. ja w między czasie bloga zlikwidowałam,ale do Ciebie będę zaglądać regularnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo się działo ale liczy się powrót

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze, że wszystko się poukładało, że jesteście na swoim i że przede wszystkim - wróciłaś do nas, mam nadzieję że na zawsze:)
    Dobrze, że Junior zdrowy i kawał chłopa z niego:) Teraz, od poprzedniej notki to już na pewno zaszła duża zmiana jeśli o niego chodzi:)

    Czyli życzę miłego, rodzinnego sielskiego życia! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez mam nadzieje, ze na zawsze, bo brakowalo mi tego miejsca.

      Usuń
  6. Śniadanie na tarasie... Rozmarzyłam się.... Gratuluję Wam, niech sie Wam dobrze mieszka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super sprawa, a jak dorobimy sie trawy w ogrodzie, to do pelni szczescia dorzuce chodzenie z kubkiem kawy na boso po mokrej od rosy trawie :) ale i tak mieszka sie juz super

      Usuń
  7. Ale swietnie ze napisalas kochana, bo juz sie martwilam :)

    Fajnie, ze maluszek rosnie, macie swoje Gniazdko i wszystko dobrze sie uklada :)

    A jak z powrotem do pracy? Wzielas wychowawczy, czy jak to w PL wyglada?

    Moj blog zmienil adres na: www.kiniapop.blogspot.com

    Buziole xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez sie ciesze, martwilam sie czy ktos tu jeszcze zaglada :)
      jestem na rocznym urlopie macierzynskim, napisze wiecej o tym w nastepnej notce.
      zagladalam na twoj nowy blog - JAKI OLEK JEST JUZ DUUUUZY!!!

      Usuń
  8. noooo.... jesteś nareszcie!
    Super, że u siebie i super, że wszystko ok.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  9. super ze u was tak sie poukladalo. u nas tez duzo zmian jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie widze, ze u was pelno zmian. Napisz mi w mailu co u was, bo mam spore zaleglosci

      Usuń
  10. Jak miło, że wróciłaś :)
    Fajnie być "na swoim " :) cieszę się z Wami :)
    no i ściskamy podwójnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ooo w końcu jakas wiadomość :)
    tak wiec samych dobrych chwil w nowym domku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O, jakie zaskoczenie :)
    Fajnie, że wracasz i mam nadzieję, że to na dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? :) juz mysleliscie, ze przepadlam na dobre, a tu niespodzianka ;)

      Usuń
    2. No ja przyznam, że tak myślałam - na początku nie - zwłaszcza, że pisałaś wcześniej, że nawet jak urodzisz to nie znikniesz. Ale później, kiedy nie reagowałaś nawet na komentarze i nie było widać CIę na innych blogach, to niestety stwierdziłam, że chyba schemat się powtarza i nie wrócisz :(

      Usuń
    3. nie nie, spokojnie, dalabym znac, gdybym zamierzala zniknac. A nie zamierzam :)

      Usuń
  13. No i ja nie lepsza, też myślałam, że koniec blogowania :P Skoro leniuchu nie napisałaś że zrobisz sobie kilkumiesięczną przerwę :P
    Witaj z powrotem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw nie mialam kiedy napisac, a pozniej nie mialam jak :P

      Usuń
  14. zapraszam : http://w-domu-malej-mi.blogspot.com

    Kiedyś: A Little Princess ;)

    OdpowiedzUsuń