wtorek, 23 kwietnia 2013

O pracy słów kilka

W pracy ostatnio roboty po samiuśkie uszy. Naprawdę bywają dni, kiedy nie wiadomo w co ręce włożyć. Ze względu na pewne roszady w Firmie niektórym zmienił się zakres obowiązków, a co za tym idzie innym przybyło pracy. U nas żadnych zmian póki co nie ma (no poza moją zaplanowaną przerwą), ale prawdę mówiąc trochę nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak to będzie wyglądać jak mnie tu nie będzie. Nie żebym była jakaś niezastąpiona czy cóś, ale... zresztą sami zobaczcie. W Firmie pracuję już ponad 6 lat, więc swoje obowiązki mam w małym paluszku. Jest nas czworo w dziale - ja, kolega Paweł, który pracuje z nami jakiś rok, ta niekumata stażystka, o której już pisałam oraz Monia, o której też już pisałam. Paweł, stażystka i ja zajmujemy się częścią zadań naszego działu, natomiast Monia ma zupełnie inny zakres działania i zazębiamy się z jej pracą jedynie w niewielkim stopniu. Paweł radzi sobie w miarę dobrze, choć jeszcze nie wszystko ogarnia w sekundę, natomiast stażystka jak była zielona (jak już kiedyś pisałam), tak zielona pozostała co jest dla mnie całkowicie niepojęte, bo po pół roku pracy w jakimś dziale człowiek powinien rozumieć chociaż jakieś podstawy. A ta jak ma coś zrobić to rozdziawia tylko paszczę i mało się nie popłacze, a później chodzi do każdego po kolei z tekstem "Co robisz? Zrób to ZA mnie...", czym doprowadza nas po prostu do szału, bo w końcu za coś jej chyba płacą tak? No i teraz wyobraźcie sobie sytuację, kiedy Paweł i stażystka zostają sami na placu boju. Szefowa im nie pomoże, bo nie umie robić tego co my (nasze systemy są jej całkowicie obce :P), Monia ma full swojej roboty, więc tym bardziej nie da rady. Paweł sam nie ogarnie wszystkiego, a stażystka na chwilę obecną w żaden sposób nie będzie potrafiła zrobić niczego sama i będzie mu tak wisieć na głowie. Logiczne jest więc, ze trzeba na czas mojej nieobecności znaleźć nową osobę lub wziąć kogoś z innego działu.  Paweł na samo wspomnienie tego, co go tu czeka dostaje drgawek i mam zakaz mówienia o tym, że niedługo mnie tu nie będzie. Zastępstwo za mnie ma niby być, pytanie tylko kiedy? Przyszły tydzień odpada, bo mamy wolne z racji długiego weekendu. Kiedy wrócimy do pracy będzie już 6 maja i zostanie praktycznie miesiąc z małym haczykiem. I w tym czasie tą osobę trzeba znaleźć, przeszkolić, musi poćwiczyć pod moim okiem, muszę przekazać jej wszystko i liczyć na to, że ogarnie moją działkę. Jak dla mnie w tak krótkim czasie to jest nierealne. A ja nie mam zamiaru później będąc na zwolnieniu jeździć do firmy i prowadzić tą osobę za rączkę. Specjalnie powiedziałam szefowej o ciąży na tyle wcześnie, żeby można było wszystko na spokojnie zorganizować, ale widać oni mają czas... No cóż... zobaczymy jak im to wyjdzie :))) Ja jestem wobec nich fair, więc to już ich broszka jak to wszystko sobie załatwią. Naprawdę nie rozumiem takiego podejścia, bo tak naprawdę sami strzelają sobie w kolano.
A tak z innej beczki to oglądałam wczoraj "Kod da Vinci". Od początku do końca obejrzałam ten film tylko raz, bo jakoś nie mogę zdzierżyć tego, że tak autorzy zepsuli cały efekt tej historii. Ekranizacja książki jak dla mnie kompletnie beznadziejna. Film w porównaniu z książką naprawdę jest badziewny. Aż nabrałam ochoty na to, żeby przeczytać znowu książkę (3 raz :P). A Wy jak uważacie?

30 komentarzy:

  1. ja nie czytałam ksiażki więc nie wiem jak ona ma się do filmu, ale chyba mało jest ekranizacji gdzie można z ręką na sercu napisać że film oddał wszystko to co zawarte było w książce...

    Co do pracy to masz rację, ty jesteś w stosunku do nich fair a oni niech szukają kogoś później na twoje miejsce.

    A tak nawiasem pisząc...będziesz szła na roczny macierzyński?Zastanawiałaś się juz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to przeczytaj ksiazke, naprawde polecam z czystym sumieniem :)

      Tak naprawde to oni beda pozniej mieli problem, a nie ja :)

      A co do macierzynskiego to na pewno ide na ten roczny, bo nie mam z kim zostawic polrocznego dziecka, a tak po dluzszym macierzynskim ja wroce do pracy, a Dzidzia pojdzie do zlobka.

      Usuń
  2. Wiesz co?
    Po prostu się nie martw... To ich wina- szefostwa... No przecież Ty dałaś im full czasu, by się przygotowali :)
    Szkoda tylko Pawła... Ale co poradzić. Na pewno szefowa kogoś znajdzie, może ta osoba będzie miała już jakieś ciekawe, pomocne doświadczenie w tej branży :)
    Hmm, Kodu da Vinci nie czytałam, nie oglądałam, ale słyszałam, że ciekawe, a skoro najdłuższe wakacje przede mną, nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja juz taka jestem, ze moze nie tyle sie martwie, co zastanawiam sie jak to bedzie wygladac, a poki co rozowo sie nie zapowiada. Moze mnie wtedy bardziej docenia :P
      No tak, przed Toba najdluzsze wakacje w zyciu, wiec bedziesz miala okazje przeczytac. A naprawde polecam :) Tylko KONIECZNIE zacznij od ksiazki, bo film pominal BARDZO wiele.

      Usuń
  3. Wiesz... u mnie w firmie jest podobnie... jak mnie nie było był dramat mimo iż był chłopak który mnie zastępował. Niestety nikt nie będzie jak Ty trzeba mieć nadzieję, że nie będą Cię zasypywać telefonami jak już Cię nie będzie.

    Co do filmu... ja też wolę książkę z resztą nie tylko w wypadku tego tytułu, podobnie jest z np. Diabeł ubiera się u Prady czy nawet Sagą Zmierzch ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nawet nie chodzi o to, zeby ktos byl "taki jak ja", bo tak sie nie da, ale po prostu o to, zeby poradzili sobie jak mnie nie bedzie, a na razie sie na to nie zanosi i wlasnie obawiam sie tych pozniejszych telefonow. No coz... musza zaczac kombinowac :)
      Pewnie masz racje co do tych dwoch filmow. Sagi Zmierzch nie czytalam ani nie ogladalam, wiec nie moge sie wypowiadac :) Co do diabla - jak najbardziej sie zgadzam :)

      Usuń
    2. tak, tak nie da się osoby takiej jak Ty zatrudnić i nawet nie o to mi chodziło - skrót myślowy ;) trzeba liczyć na to, że nie będą wydzwaniać :) u mnie na szczęście jest tak, że mam tlefon służbowy który zostawiam osobie zastępującej więc prywatny ma tylko wąskie grono osób "polubionych bardziej"
      Sagę Zmierzch podobnie jak piękne istoty podrzuciła mi siostra i się wciągnęłam, ale filmy... no cóż mogły być lepsze szczególnie ostatnie częśći..

      Usuń
    3. mnie jakos do tego Zmierzchu nie ciagnie. Ja juz tak mam, ze jak wiekszosc ludzi zaczytuje sie czyms konkretnym, to mnie od tego odrzuca momentalnie :)

      Usuń
  4. Jak dla mnie film jest ok ale to może dlatego, że nie czytałam książki :D:D

    A firma się nie przejmuj, zastępstwo to już twój problem ty kożystasz ze swojego prawa do zwolnienia i nic innego nie musi cię interesować ;) Teraz ciesz się kruszynką, waszym gniazdkiem i spokojnie przygotuj się do tej nowej roli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie, podejrzewam, ze gdybys czytala ksiazke to mowilabym podobnie jak ja :)

      Masz racje, to juz nie moj problem, ja zachowalam sie uczciwie informujac ich duzo wczesniej, a co oni z tym zrobia to juz ich sprawa :)

      Usuń
  5. Rozumiem Twoje zmartwienie w stosunku do Pawła, bo ja sama tak miewam. Ale trudno, wszyscy jesteście dorosłymi ludźmi, Paweł jakoś przeżyje, szefostwo musi się ogarnąć i załatwić pomoc, a Ty masz ważniejsze rzeczy na głowie niż martwienie się o to czy dadzą radę w pracy.

    Książki Browna bardzo lubię, równie dobre co "Kod..." są "Anioły i demony" moim zdaniem :) Natomiast filmy są średnie. Jako filmy niezależnie to są okej, ale jako adaptacja - średnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak masz racje, ja juz chyba tak mam, ze... hmm... moze nie tyle sie martwie, ale zastanawiam sie nad tym jak to bedzie. Ale to prawda - mam wazniejsze sprawy na glowie :)
      Tak, ksiazki Browna sa super i rowniez podobaly mi sie "Anioly..." chyba w rownym stopniu co "Kod...". Przeczytalam wszystkie, ale pozostale (choc tez mi sie podobaly) nie zrobily na mnie juz tak wielkiego wrazenia jak Anioly i Kod. Anioly czytalo mi sie szczegolnie fajnie ze wzgledu na to, ze znam dobrze miejsca, ktore byly wymienione w ksiazce. I tak - film jako film jest ok, ale jako adaptacja nie bardzo :)

      Usuń
    2. http://www.fly4free.pl/24-godziny-w-rzymie-sladami-aniolow-i-demonow-w-relacji-czytelnika-cz-1/

      http://www.fly4free.pl/24-godziny-w-rzymie-sladami-aniolow-i-demonow-w-relacji-czytelnika-cz-2/

      Usuń
    3. ooo bardzo fajne stronki, dzieki :)

      Usuń
  6. Czytałam ostatnio "Kod da Vinci". Genialne! Teraz jestem w trakcie czytania drugiej książki, "Anioły i demony". Też mi się podoba. Zawsze wolałam książki od filmów. Chociaż mam jeden wyjątek. "Władca pierścieni".

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja co prawda nie czytalam "Wladcy pierscieni", ale czytalam "Hobbita" i bardzo mi sie podobal :) Filmu nie ogladalam :)

      Usuń
  7. Rzeczywiscie skopali ten film. A szefostwo chyba liczy na cud, który raczej isę nie zdarzy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez mi sie tak wydaje, ale coz... ich sprawa :)

      Usuń
  8. to jakaś chyba domena szefów - nowi pracownicy na ostatnią chwilę.
    Ja też dostałam nową dziewczynę na 2 miechy przed moim odejściem... i to taką nie do końca kumatą, więc kazałam jej wziąć do ręki zeszyt i krok po kroku miała w nim pisać wszystkie rzeczy.
    Byłam jedyną osobą w "filii", która umiała zrobić pewne rzeczy, także jak poszłam na zwolnienie, to jeszcze przez kilka tygodni odbierałam telefony, jak się coś robi, albo co ;)

    jakoś to będzie kfiatushku ;) wiem, że się przejmujesz, bo dobry pracownik tak już ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no na to wyglada, ze teraz "tak sie robi". U mnie zostalo juz mniej niz 2 miesiace, a w zasadzie odliczajac dlugi weekend to jest nieco ponad miesiac, a poszukiwania tej osoby nawet nie zostaly zaczete. A gdzie tu czas na szkolenie? Patrzac na to, ze kazda osoba, ktora do nas przychodzi prezentuje tendencje spadkowa i jest coraz mniej kumata, wychodzi na to, ze bedzie kiepsciutko. Ale coz... przyjme wersje, ze to nie moj problem :)

      Usuń
  9. Ja propozycję pracy na obecne stanowisko dostałam dwa tygodnie wcześniej. W dwa tygodnie musiałam nauczyć się projektowania łazienek, co nie jest takie łatwe, bo program ma mnóstwo funkcji! Dobrze, że asortyment znam..
    Ja pracuje tu do końca czerwca. Będą mieli praktycznie dwa miesiące na znalezienie kogoś na moje miejsce. I powiem Ci, że i w moim przypadku nawet jeżeli kogoś znajdą w miarę szybko, to nie sposób nauczyć nowej osoby tego wszystkiego w miesiąc, czy chociażby półtora... Ja pracuję tu ponad rok i nadal nie wszystko wiem..
    Dlatego dokładnie rozumiem Twoje obawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie :) Nic dodac, nic ujac :)

      Usuń
  10. Ja nie przeczytałam książki ;) Wiem, że zawsze książka jest lepsza niż film, ale nie mam czasu na czytanie, a film się ogląda lekko, łatwo i przyjemnie, nawet kątem oka robiąc coś innego :)))
    Jak wrócisz po tej przerwie do pracy, to Cię po czerwonym dywanie na rękach zaniosą do Twojego stanowiska :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to jak bedziesz miala wolna chwile, to szczerze polecam ksiazke :)
      No nie powiem, fajnie by bylo ;P

      Usuń
  11. No to jednym słowem jak firma nie znajdzie kogoś na zastępstwo to twój kolega bedzie miał na prawde nie zaciekawie... no bo jak mówisz stażystka w niczym mu raczej nie pomoże...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez tak uwazam, ale coz... zobaczymy, a raczej szefostwo zobaczy, bo nalezalo zabrac sie za to wczesniej

      Usuń
  12. A ja uważam, że jak ciebie w pracy zabraknie, to wszyscy zauważą jaka jestes cenna, i to tylko dobrze Ci zrobi. Nie martwiłabym się na Twoim miejscu. Choć może też być tak, że będzie do ciebie telefon za telefonem....a to już gorsza perspektywa.
    A co do kod da vinci to nie czytałam książki, choć ją mam w domu ( kupiłam siostrze jako prezent na bierzmowanie ;d )
    filmu nie oglądałam, zabierałam się za niego chyba z razy, ale po kilku minutach wyłączałam, w ogóle mnie nie zaciekawił, mimo iż fabuła bardzo ciekawa moim zdaniem i bardzo mi leży :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byloby milo, gdyby docenili :)
      no to mysle, ze ksiazka spodobalaby Ci sie, bo naprawde wciaga :) Mnie film tez niespacjalnie zainteresowal :)

      Usuń
  13. kfiatushku czy moglabys pokazac zdjecie swojej obraczki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mamy cos takiego tylko matowe i w mojej jest jeden diamencik na srodku
      http://www.apart.pl/pl/obraczki,c,1,wielobarwne,205

      Usuń